Pod flamingiem

Strasznie ociągałam się z dodaniem tego wpisu. Chyba głównie dlatego, żeby nie zapeszyć. Pierwszy raz od bardzo, bardzo dawna czuję się tak naprawdę szczęśliwa. Nie pamiętam kiedy ostatnio ktoś sprawił mi tak ogromną przyjemność i obudził we mnie tyle ciepłych uczuć. Sh. nie ma już od prawie 12 godzin. Wtulam się w miękką poduszkę, wdychając ten piękny zapach. Patrzę na drzwi i myślę, że zaraz wejdzie, przytuli, pocałuje. Nie mam pojęcia co przyniesie tych kilka miesięcy bez niego. Zazdroszczę słonecznej Kalifornii i póki co boję się snuć jakiekolwiek plany. Tęsknię, ale mam też w sobie optymizm. Maj wydaje się tak bliski. A on wydaje się najbliższy.

6 komentarzy »

  1. cl. Said:

    a może przylezie na wódkę? uwielbiam rozpijać słomiane wdowy!

  2. miduu Said:

    Jasne, ze przylezie, ale rozpijać to mnie nie trzeba. Bardziej się nie da ;]

  3. juli Said:

    a nie mowilam ;]. trzymam kciukasy ;)

  4. anai Said:

    naaaapisz cos :)

  5. Maped Said:

    Ja też trzymam kciuki… zadzwoń to potrzymam twoje.
    Nie łam się.
    Nie umieraj.

  6. miduu Said:

    mama pyta, czy na kuchennych kafelkach da sie cos namalowac, co sie bedzie trzymalo :}


{ Kanał RSS komentarzy dla tego wpisu} · { Adres TrackBack }

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.