Archive for Styczeń 5, 2009

Pod flamingiem

Strasznie ociągałam się z dodaniem tego wpisu. Chyba głównie dlatego, żeby nie zapeszyć. Pierwszy raz od bardzo, bardzo dawna czuję się tak naprawdę szczęśliwa. Nie pamiętam kiedy ostatnio ktoś sprawił mi tak ogromną przyjemność i obudził we mnie tyle ciepłych uczuć. Sh. nie ma już od prawie 12 godzin. Wtulam się w miękką poduszkę, wdychając ten piękny zapach. Patrzę na drzwi i myślę, że zaraz wejdzie, przytuli, pocałuje. Nie mam pojęcia co przyniesie tych kilka miesięcy bez niego. Zazdroszczę słonecznej Kalifornii i póki co boję się snuć jakiekolwiek plany. Tęsknię, ale mam też w sobie optymizm. Maj wydaje się tak bliski. A on wydaje się najbliższy.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.