Mija dzień po dniu. Za chwilę znowu będziesz daleko. Czuję jak narasta tęsknota.
| P | W | Ś | C | P | S | N |
|---|---|---|---|---|---|---|
| « sie | ||||||
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 |
| 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
I tak oto z grubo ponad 100 dni, zostało tylko 70. Nie mam absolutnie żadnych wątpliwości co do tego, że się zakochałam. Dni bez niego są trudne, ale tak naprawdę świadomość, że to wszystko działa w dwie strony bardzo pomaga i stąd cała ta rozłąka jest znośna. Planujemy wakacje, ale szczerze mówiąc zupełnie mnie nie interesuje, czy gdzieś pojedziemy, czy nie, byle po prostu razem. Do dziś cała ta historia wydaje mi się zupełnie niewiarygodna. Wszystko stało się tak niespodziewanie.
Okropnie boli mnie głowa. Ja rozumiem, że mam duży mózg, ale bardzo nie chciałabym, żeby jeszcze bardziej się rozrastał. Wielkie dzięki. Chyba, że boli z tęsknoty. Tylko wtedy będę w stanie to znieść.
Sh. wyliczył, że zostało nam 100 dni. Kurewsko dużo, nie ma co ukrywać. Przy takiej odległości żaden z dotychczasowych związków nie był tak naprawdę na dystans. I paradoksalnie to tu mam poczucie ogromnej bliskości. Moje życie zawsze było jak serial…tylko kto by pomyślał, że aż z taką fenomenalną obsadą :}
Strasznie ociągałam się z dodaniem tego wpisu. Chyba głównie dlatego, żeby nie zapeszyć. Pierwszy raz od bardzo, bardzo dawna czuję się tak naprawdę szczęśliwa. Nie pamiętam kiedy ostatnio ktoś sprawił mi tak ogromną przyjemność i obudził we mnie tyle ciepłych uczuć. Sh. nie ma już od prawie 12 godzin. Wtulam się w miękką poduszkę, wdychając ten piękny zapach. Patrzę na drzwi i myślę, że zaraz wejdzie, przytuli, pocałuje. Nie mam pojęcia co przyniesie tych kilka miesięcy bez niego. Zazdroszczę słonecznej Kalifornii i póki co boję się snuć jakiekolwiek plany. Tęsknię, ale mam też w sobie optymizm. Maj wydaje się tak bliski. A on wydaje się najbliższy.
Bywało lepiej. Już prawie od tygodnia nie mogę wyzdrowieć mimo usilnego leżenia w łóżku i przyswajania ton witamin. Niedługo to one zaczną mnie wykańczać. I jednak zaczęłam myśleć i oczywiście nie jest to dobre rozwiązanie. Zawsze coś zostaje i zawsze coraz więcej do zapomnienia.
W tym roku rodzinna wigilia powiększyła nam się o zagubionego Walijczyka. Zapowiada się ciekawie.